| |

Próg cierpienia
W pewnym momencie dane zachowanie dostarcza ci tak wiele cierpienia, że nie jesteś już w stanie go znieść i mówisz sobie „muszę to zmienić natychmiast”. Jest to chwila, w której łączysz tak wielkie cierpienie z danym zachowaniem, że wszystkie twoje neuroasocjacje ulegają zmianie. Zaczynasz kojarzyć ogromne cierpienie ze stanem obecnym i wielką przyjemność z jego zmianą.

Nie mówię ci tutaj nic nowego, ponieważ nie raz doświadczyłeś tego frustrującego, lecz bardzo pomagającego ludziom stanu. Przypomnij sobie jak miałeś nauczyć się na jakiś egzamin. Jeśli jesteś takim człowiekiem jak ja, to odkładałeś to na ostatnią chwilę. Dlaczego to robiłeś ? Odpowiedź jest prosta: wiązałeś cierpienie z rozpoczęciem nauki (musiałbyś prawdopodobnie przerwać inne interesujące czynności i poświęcić trochę czasu i energii) i przyjemność z odłożeniem jej na później (dawało ci to doraźną przyjemność: mogłeś np. zająć się czymś bardziej ekscytującym). Lecz co wydarzyło się kilka dni przed egzaminem ? Jeśli po kilkutygodniowym odkładaniu nauki na później wreszcie coś zmobilizowało cię do pracy, to było to przekroczenie progu cierpienia. Inaczej mówiąc zacząłeś wiązać tak duże cierpienie z tym egzaminem i czuć tak dużą presję, że twój umysł powiedział sobie: „Hej ! Mam już dość tego denerwującego mnie egzaminu. Załatwię to raz na zawsze i będę miał już święty spokój”. Twój umysł skojarzył cierpienie z odkładaniem nauki na później a przyjemność z podjęciem działania i pozbyciem się „presji” raz na zawsze.  Już wiesz dlaczego ludzie odkładają rzeczy na później. Nie dla tego, że nie mają czasu czy zapominają. Jedynym czynnikiem, który to powoduje jest fakt, iż kojarzą oni cierpienie z podejmowaniem działania i przyjemność z możliwością odłożenia go na później. Jeśli nie zgadzasz się ze mną to odpowiedz mi na pytanie: Dlaczego odkładamy na później tylko te „mniej przyjemne” rzeczy  ? Dlaczego nie masz zwyczaju odwlekania np. pójścia do kina lub oglądania telewizji. Dlaczego w każdą sobotę o 20 nie mówisz np.: „Mmm. Może pooglądamy telewizję za tydzień a teraz trochę posprzątamy w domu.” ? Nie robisz tego, bo prawdopodobnie kojarzysz cierpienie ze sprzątaniem mieszkania a przyjemność z oglądaniem telewizji, więc dlaczego miałbyś dostarczać sobie większej ilości cierpienia. Co się jednak dzieje, kiedy zaczynasz przewracać się o rozrzucone na podłodze rzeczy (jestem pewien, że w twoim wypadku nie dochodzi do tak skrajnych przypadków, ale pomyślmy czysto hipotetycznie) ? Jest to moment, w którym przechodzisz próg cierpienia i kojarzysz wielkie cierpienia ze stanem obecnym i przyjemność ze zmianą. (odwrotność chęci utrzymania status quo) i postanawiasz pozbyć się problemu raz na zawsze.